1. Ta strona używa ciasteczek (cookies). Kontunuując korzystanie z tej strony, akceptujesz działanie ciasteczek w Twojej przeglądarce. Więcej informacji: Ciasteczka Learn More.

[KP] Caster Brann

Dyskusja w 'Karty postaci' rozpoczęta przez użytkownika Rexe21, 26 Grudzień 2017.

  1. Rexe21

    Rexe21 Nowy użytkownik Gracz

    Wygląd:
    Caster to około 20 letni mężczyzna, z czarnymi włosami do połowy długości szyi.
    Jego oczy podchodzą pod kolor blado zielony a między nimi, u nasady nosa, ukazuje sie lekka blizna.
    Na brodzie ma ślady po zgolonym zgolonym w postaci kilku nie dogolonych włosków.
    Z jego życia w dzikich terenach jako łowca pozostało mu kilka blizn jak i sprawne fizycznie ciało którym nie przypomina chuderlawego farmera ani masywnie umięśnionego ochroniarza z baru dla strudzonych żeglarzy w ciemnej uliczce.

    Ubiór:
    Caster nosi skórzany "napierśnik" z prawym naramiennikiem (również ze skóry), lewy został usunięty na poczet wygodniejszego strzelania z łuku. Spodnie również są ze skóry ale cieńszej od górnej części. Buty natomiast są wykonane bardzo porządnie ze wzmacniana podeszwą i przodem buta aby przystosować go do podróży w zaroślach i mokradłach. Na to wszystko ubiera pelerynę z kapturem w kolorze ciemnego zielonego wybitą od środka futrem upolowanych zwierząt aby w razie potrzeby móc zachować temperaturę.

    Broń:
    Jest to dobrze wykonany łuk zwieńczony na końcach jak i na rękojeści lekkimi wzmocnieniami z cyny.
    Rękojeść owinięta paskami skóry dla lepszego uchwytu a zaraz za zakończeniem krótkie wyżłobione w drewnie ornamenty przypominające głowy wilków.

    Historia:
    Zaczynając od początku Caster Brann urodził sie poza miastem podczas podróży jednej z karawan kupieckich, jest on synem Avirry Brann mało znanej kupczyki która dokonała swojego żywota właśnie na jednej z takich wypraw handlowych gdy lawina spadła na karawanę.
    Za życia jego matki nauczył sie czytać, pisać a nawet liczyć. W trakcie katastrofy miał 9 może 10 lat, lawina spadła szybko zostawiając w pamięci krzyki, płacz i zmiażdżone oraz porozrywane ciała ludzi z karawany.
    Tamtego dnia został sam, jechał na tyle karawany gdy gdy lawina zsypała sie na nią, zdążył zeskoczyć z wozu i odbiec kawałek ale i tak został uderzony odłamkami roztrzaskanego wozu i drobniejszymi kamieniami.
    Gdy sie ocknął był sam, widział zwłoki ludzi których znał ale pamięta że ktoś na pewno przeżył poza nim bo nie znalazł wszystkich... Najprawdopodobniej uciekli i on też powinien, zbliżała sie noc...

    Nocą górskie lasy to domena krwiożerczych zwierząt, człowiek nie czuje sie tak samo bezpiecznie tym bardziej sam, odgłosy wycia wilków czy szelest liści i łamanie sie niewielkich gałązek przyprawiało ludzi o szybsze bicie serca, tym bardziej młody Caster przyspieszał mimo zmęczenia i licznych obrażeń ale w końcu jego ciało musiało sie poddać. Potykał sie o zwykłe kamyki i lądował w błocie i coraz bardziej sie obijał ale wstawał, do momentu aż potknął sie o wystający korzeń drzewa i sturlał sie z małego wzniesienia. Próbował wstać ale ciało go nie słuchało, poczuł na twarzy ciepło i zobaczył na pobliskim kamieniu krew, krótka chwile później kamień zaczął sie rozmywać jak i całe otoczenie. Nagle usłyszał coś co przywróciło mu na chwile skupienie, odległe głosy, krzyki i szczekanie psów, wszystko to zaczeło również sie rozmywać w umyśle młodego Castera, jego oczy ogarnął mrok w uszach słyszał szum a ostatnie co poczuł to szarpnięcie za ramię.

    Ze snu wybudziły go głosy, na początku nie rozumiał co mówią ani kim są ci ludzie ale po chwili jego umysł zaczął sie rozjaśniać, dwóch albo trzech mężczyzn i kobieta... Dotknął się w nos, znajdowały sie tam szwy, przypomniał sobie o upadku, skoro ktoś go opatrzył raczej go nie zabije... Raczej.
    Po chwili gdy coraz bardziej odzyskiwał przytomność rozejrzał sie gdzie jest, był to dosyć mały namiot z dwoma łóżkami, pod jednym leżał pies nie wzruszony obecnością chłopaka. Dalej w namiocie były typowe myśliwskie bronie i narzędzia: Łuki, strzały, noże i wnyki. Poza tym pare skór i jakieś ubrania.
    Z wyjścia namiotu było widać ognisko a obok niego 3 sylwetki. Skupił sie na ich rozmowie, wśród nich na pewno była kobieta z dziwnym akcentem... Po chwili do niego dotarło że to najprawdopodobniej elfka. Spróbował sie ruszyć ale poczuł ból przeszywający jego ciało, syknął a pies szczeknął alarmując łowców że Caster sie obudził.

    Przez pierwsze godziny a nawet dni Caster milczał, bał sie coś powiedzieć mimo że wiedzial że ci ludzie go uratowali a nawet wydawali sie mili. Gdy już zaczął z nimi rozmawiać opowiedział o lawinie i karawanie, ci go wysłuchali a później wyszli na zewnątrz porozmawiać.
    Gdy wrócili zgodzili sie aby chłopak mógł z nimi przez jakiś czas podróżować zanim odstawią go do miasta gdzie prawdopodobnie znajdzie ocalałych z karawany.
    Gdy tylko był zdolny chodzić i coś robić nie chciał być bezużyteczny wiec pomagał jak mógł, porąbał drewno na opał, nakarmił psy, ostrzył noże czy sprzątał. Dni mijały i Caster okazał sie dobrym pomocnikiem dla łowców...
    I tak minął około rok.
    Zapomnieli o pomyśle odstawienia Castera do miasta, nie było pewności że odnajdzie kogoś tam kto im pomoże ale nadal pytali po wioskach czy ktoś nie pytał o chłopaka.
    Z początkiem Wiosny ponad rok od wypadku Caster zaczął zdobywać umiejętności przydatne do przetrwania w dziczy takich jak : strzelanie z łuku, oprawianie zwierzyny i tworzenie jak i ustawianie wnyków.

    Z czasem Caster dorastał a jego otoczenie sie zmieniało, podczas polowań spotkali starszego ale bitnego krasnoluda który pod wpływem alkoholu próbował gołymi pięściami pokonać niedźwiedzia.
    Skończyło sie na tym że elfka uratowała krasnoluda celnym strzałem w niedźwiedzia który zmienił kierunek szarży i zamiast na powalonego krasnoluda pobiegł wprost w kierunku elfki i Castera.
    Caster zdążył uskoczyć ale elfka upadła ale jej zdolności pozwoliły jej uniknąć kłów i pazurów niedźwiedzia.
    Caster był zmuszony walczyć z niedźwiedziem na nieuczciwym gruncie, udało mu sie jakiś czas unikać ataków niedźwiedzia ale wraz z ustępowaniem pola niedźwiedziowi poślizgnął sie na śniegu.
    Niedźwiedź próbował zmiażdżyć ogromnymi łapami głowę przeciwnika ale zdążył sie przetoczyć pod niedźwiedziem aby wylądować obok topora krasnoluda. Chwycił go oburącz i desperackim atakiem wbił go w prawą łapę bestii, niedźwiedź zaryczał i cofnął sie ale nie zamierzał odpuścić.
    Caster zebarał się ze śniegu i był gotowy walczyć z niedźwiedziem.
    Przy następnej szarży nie udało mu sie uniknąć ataku co skutkowało rozcięciem brzucha Castera ale również wyprowadziło niedźwiedzia na niekorzystną pozycje, jego tylnia część ciała wylądowała na lodzie który szybko załamał sie pod masywnym niedźwiedziem. Caster mimo rany zebrał sie i wbił topór miedzy oczy niedźwiedzia zadając śmiertelny cios.
    Tego dnia zyskali nowego kompana który nauczył Castera walki Bronią cieżką i walki wręcz.

    Jak wiadomo każda historia miewa swoje rozdroża i końce, każdy z kompanów odnalazł swoją drogę a Caster udał się do Hiddencast kierując sie żądzą przygód i nowych łowów.
     
    • Lubię Lubię x 1
    • Nie lubię Nie lubię x 1
  2. xSaruskaaa_892

    xSaruskaaa_892 Użytkownik Gracz

    karta nawet ale daj wizualizacje postaci (jako jpg) bedzie lepiej
     

Poleć tę stronę